Dwie twarze Panter w wygranym meczu

Panthers Wrocław wygrywają swój kolejny mecz w Lidze Futbolu Amerykańskiego. Nie obyło się jednak bez niespodzianki. W pierwszej połowie Lowlanders Białystok długo utrzymywali się na prowadzeniu i dopiero w drugiej części gry oglądaliśmy popis umiejętności Panter. Mistrzowie Polski wygrali 62:27.

Mecz rozpoczął się całkowicie po myśli Panthers Wrocław. Już w pierwszej akcji Desmond Cooper popisał się świetnym biegiem powrotnym i po blisko 90-jardowym biegu zdobył pierwsze przyłożenie. Wtedy jednak sytuacja na boisku zaczęła się diametralnie zmieniać. Lowlanders Białystok odrobili zadanie domowe doskonale i akcja po akcji pokonywali kolejne jardy, rozpracowując formację obronną Panthers Wrocław. To poskutkowało pierwszym przyłożeniem, a następnie podwyższeniem za dwa punkty. Po raz pierwszy w tym sezonie Wrocławianie nie byli na prowadzeniu w meczu Ligi Futbolu Amerykańskiego. Kolejne akcje przyniosły kolejne zaskoczenie, kiedy podanie Tima Morovicka przechwycił Tomasz Żukowski, a następnie przyłożenie zdobył Bartosz Trubaj. Na tablicy widniał wynik 14:7 dla gospodarzy.

Panthers Wrocław odpowiedzili przyłożeniem Tima Morovicka, który wykończył świetną serię ofensywną. Wynik 14:14 w pierwszej kwarcie zapowiadał bardzo efektowne spotkanie, co udowadniały kolejne serie ofensywne. Kolejną z nich zakończył Bartosz Dziedzic po podaniu Morovicka, a Lowlanders odpowiedzieli punktowali po fatalnym błędzie Desmonda Coopera. Kolejne punkty dla Panter zdobył Konrad Starczewski, a tuż po nim Wiktor Zięba, łapiąc długie podanie Tima Morovicka w pierwszej akcji po stracie piłki przez Lowlanders Białystok. Formacja obronna Panthers Wrocław w drugiej kwarcie weszła na swój właściwy poziom, czego efektem była świetna presja na rozgrywającym w wykonaniu Szymona Adamczyka. To zmusiło gospodarzy do kolejnego odkopnięcia piłki, które na punkt zamienił Kacper Fiedziuk kilka sekund przed zakończeniem pierwszej połowy, ustalając wynik na 41:27.

Zdecydowanie źle weszliśmy w ten mecz. Chyba za szybko uwierzyliśmy w swoją bezbłędność, co Lowlanders wykorzystali po prostu idealnie. Na szczęście obudziliśmy się w porę i po fatalnej pierwszej kwarcie, w drugiej zaczęliśmy grać na coraz wyższych obrotach. To przyniosło natychmiastowy efekt – mówi Adam Lary, zawodnik Panthers Wrocław.

Słowa, które zawodnicy usłyszeli od trenerów w przerwie musiały być prawdziwym kubłem zimnej wody, ponieważ Panthers Wrocław pokazali kibicom swoje prawdziwe oblicze. Obrona zagrała perfekcyjnie, nie pozwalając gospodarzom na zdobycie punktów i wymuszając kolejne straty, w tym świetny przechwyt, który zanotował Adam Lary, dając wyraźny sygnał do ataku. Ofensywa Mistrzów Polski wykorzystała to w sposób bezbłędny, gdy już w pierwszej akcji punktował Konrad Starczewski. Białystok Lowlanders próbowali jeszcze odwrócić losy spotkania, ale ten pomysł dosłownie wybiła z głowy defensywa po raz kolejny świetnie dowodzona przez Szymona Adamczyka i Krzysztofa Wisa, którzy w tym meczu byli nie do zatrzymania.

Ozdobą kolejnej serii ofensywnej Panthers Wrocław było podanie do Bartka Dziedzica, którego na murawę musiało powalać aż 4 zawodników Lowlanders. To był sygnał, że w tym meczu już nic złego się nie wydarzy. Tę serię wykończył Konrad Starczewski, zdobywając trzecie przyłożenie w meczu. W tym momencie zawodnikom gospodarzy puściły nerwy, co zakończyło się przepychanką i wykluczeniem jednego z zawodników.

Kropkę nad i postawił Tomasz Dziedzic, koronując przyłożeniem kolejne świetne spotkanie w swoim wykonaniu. Gospodarze mieli jeszcze szansę na podwyższenie wyniku, ale pomimo straty Mateusza Szeflera nie udało im się zdobyć punktów. Na tablicy wciąż widniał wynik 62:27, co oznaczało „mercy rule”. Kolejne minuty spotkania upływały bardzo szybko, a wynik już się nie zmienił.

Chcemy bardzo szybko zapomnieć o pierwszej połowie tego meczu. Jeśli chcemy myśleć o obronie Mistrzostwa, takie sytuacje nie mogą nam się zdarzać. W drugiej połowie udowodniliśmy, że jesteśmy drużyną, która walczy o najwyższe cele i jestem dumny z postawy wszystkich kolegów. Teraz przed nami tydzień przerwy przed kolejnym meczem, który na pewno wykorzystamy do głębokiej analizy swoich błędów – mówi Kamil Ruta, kapitan Panthers Wrocław.

Panthers Wrocław wygraną zapewnili sobie pierwsze miejsce przed fazą play-off. W ostatnim meczu rundy zasadniczej zmierzą się z Tychy Falcons. Mecz zostanie rozegrany 17 czerwca na Stadionie Sztabowa we Wrocławiu.