Pantery pokonują Jastrzębie w ligowym klasyku

Bez niespodzianki w Gdyni. Panthers Wrocław kontynuują zwycięską passę w Lidze Futbolu Amerykańskiego. Tym razem ich łupem padły gdyńskie Jastrzębie. Wrocławianie wygrali aż 42:7.

Mecze Panthers – Seahawks śmiało nazywać można ligowym klasykiem. Niestety rozegrane w Gdyni spotkanie w niczym nie przypominała starcia wielokrotnych finalistów polskiej ligi. Dominacja Panter była widoczna już od pierwszych akcji, kiedy po krótkiej serii ofensywnej punktował rozgrywający Tony Dawson. Amerykanin po świetnym debiucie w meczu Pucharu Europy w Turcji udowodnił swoją wysoką formę zdobywając w Gdyni aż trzy przyłożenia. Świetnie zaprezentował się także running back Konrad Starczewski, który na co dzień jest specjalistą od zdobywania ciężkich jardów, a w starciu z Seahawks wielokrotnie mijał rywali z wielką gracją, notując też jedną z najbardziej efektownych akcji meczu, kiedy zdobył punkty po przeskoczeniu nad atakującym go rywalem.

Kiedy ofensywna Panthers zdobywała kolejne jardy, obrona dbała o to, by Seahawks Gdynia nie przesuwała piłki w stronę pola punktowego. Rozgrywający Jastrzębi Maciej Siemaszko pod wielką presją linii defensywnej, w której wyróżniali się m.in. Adrian Brudny i Marcin Gawroniak nie miał szans na celne podania i dodatkowo szybko opuścił plac gry po kolejnych uderzeniach. To mocno ograniczyło możliwości ofensywne Seahawks. Efekt – 6 jardów zdobytych przez gospodarzy w ataku w całej pierwszej połowie meczu.

Oprócz wspomnianych już Dawsona i Starczewskiego przyłożenie w pierwszej połowie zdobył również debiutujący w barwach Panthers niemiecki zawodnik Benji Barners, którego oglądaliśmy na pozycji skrzydłowego. Po świetnym biegu efektownie wskoczył w pole punktowe ustalając wynik pierwszej połowy na 28:0.

Czuję się świetnie jako zawodnik Panthers Wrocław. Bardzo doceniam wszystko, co klub robi, by mój pobyt we Wrocławiu był jak najlepszy. To dopiero mój pierwszy mecz i wiem, że jeszcze wiele przed nami. Gwarantuje, że dam z siebie wszystko, by kibice mieli jak najwięcej powodów do radości – mówi Benji Barnes, gracz Panthers Wrocław.

W drugiej połowie na pozycji rozgrywającego w Seahawks Gdynia pojawił się Jakub Mazan, co mocno ograniczyło poczynania ofensywne Jastrzębi. Skupienie na grze biegowej pozwoliło jednak na przesuwanie piłki i kolejne pierwsze próby, które sprawiły, że atak gospodarzy wyglądał lepiej niż w pierwszej połowie. To jednak nie wystarczało na sforsowanie obrony Panthers, w której mocnymi uderzeniami popisywali się Krzysztof Wis i Daniel Piątkowski. W trzeciej kwarcie swoje kolejne przyłożenie zdobył Tony Dawson. Jastrzębie odpowiedziały przyłożeniem Jakuba Mazana po fenomenalnym 90-jardowym powrocie pod odkopnięciu piłki. To na chwilę zatrzymało płynący już zegar meczowy, ale w odpowiedzi znowu dał o sobie znać Tony Dawson. Jego 80-jardowy rajd przez formację obrony Seahawks Gdynia ustalił wynik spotkania na 42:7. W tym momencie na boisku po stronie Panthers Wrocław oglądaliśmy już wielu zmienników, którzy dostali szansę gry już w kolejnym meczu.

Naszym celem było pewne i spokojne zwycięstwo. Mamy bardzo długą serię meczów i zdrowie naszych zawodników jest dla nas największym priorytetem. Kolejne zwycięstwo w Lidze Futbolu Amerykańskiego cieszy, ale jesteśmy już myślami w meczu Pucharu Europy przeciwko Mistrzom Serbii. Ten mecz ma dla nas wielkie znaczenie – mówi Daniel Piątkowski, zawodnik Panthers Wrocław.

Przed Panthers Wrocław teraz kolejne wielkie wyzwanie. W najbliższy weekend rozegrają dwa mecze domowe w ciągu dwóch dni. W sobotę czeka ich europejskie starcie z Kragujevac Wild Boars, a w niedzielę mecz w lidze polskiej przeciwko Wataha Zielona Góra. Mecz pucharu Sportklub CEFL rozegrany zostanie w sobotę 11 maja o 14:30, a LFA w niedzielę 12 maja o 13:30. Oba spotkania rozegrane zostaną na Stadionie Olimpijskim.