Panthers Wrocław w półfinałach

Niedzielne starcie o zwycięstwo w grupie południowej Ligi Futbolu Amerykańskiego nie dostarczyło przewidywanych emocji. Panthers pewnie pokonali Tychy Falcons 40:12 i zapewnili sobie najwyższą lokatę przed fazą play-off.

Początek spotkania  nie wskazywał na tak jednostronne widowisko. Już w pierwszej serii Sokoły pewnie zdobywały pierwsze próby, ale obrona Panter w najważniejszych akcjach stanęła na wysokości zadania. Po zmianie posiadanie Tony Dawson popisał się świetnym biegiem… i stratą piłki, po której drugą szansę mieli gospodarze. Niestety i tym razem byli zmuszeni oddać gościom futbolówkę. Tym razem ofensywa Panter zagrał bezbłędnie, a wynik otworzył Tony Dawson po 5-jardowym biegu.

Gospodarze nie złożyli broni i ruszyli do szarży, by odrobić straty. Ich zapał ostudził jednak Kamil Ruta, który przechwyt piłki zmienił na 40-jardowy bieg w pole punktowe. Kapitan formacji obronnej Panthers wraz z kolegami wchodzili na coraz wyższe obroty, a kolejne potężne uderzenia zaliczali m.in. Krzysztof Wis i Adrian Brudny. Presja na rozgrywającym Sokołów nie ustawała ani na moment. Panthers Wrocław wrócili do ataku, a Dawson posłał 34-jardową bombę do Przemysława Banata, który łatwo minął obrońcę i wykończył akcję w polu punktowym. Tuż przed przerwą ponownie punktował Tony Dawson, tym razem zdobywając przyłożenie po 8-jardowym biegu. Falcons odpowiedzieli przyłożeniem zdobytym w ostatnich sekundach połowy, ale wynik 27:6 zdecydowanie odbiegał od zapowiedzi najciekawszego spotkania sezonu. – To była świetna decyzja, by dołączyć do Panthers Wrocław i nie żałowałem jej ani przez moment. Na mecz jechaliśmy rozwścieczeni faktem zakończenia przygody w Pucharze Europy i wiedzieliśmy, że musimy pokazać się z najlepszej strony. Wykonaliśmy swoje zadanie. Teraz jesteśmy w play-off i myślimy tylko o walce o Mistrzostwo Polski – mówi Daniel Jagodziński, który jeszcze rok temu grał w barwach Tychy Falcons.

Ofensywa Tychy Falcons w drugiej połowie próbowała sforsować szeregi obronne Panthers i nie brakowało skutecznych akcji, ale w kluczowych momentach to Pantery udowadniały swoje mistrzowskie aspiracje, kiedy skrzydłowym Sokołów życie uprzykrzali Adam Lary i Daniel Piątkowski. Ofensywa Panthers również dała o sobie znać. Najpierw punkty zdobył rozgrywający kolejne świetne spotkanie Konrad Starczewski, który po raz kolejny udowodnił, że pseudonim „polski czołg” pasuje do niego idealnie. Kolejne zatrzymania i kolejne odkopnięcia piłki przez Falcons dawały szansę na podwyższenie wyniku, a tych nie marnuje Tony Dawson, który wypatrzył w polu punktowym Wiktora Ziębę, posyłając celne podanie, które skrzydłowy złapał w efektowny sposób.

Na tablicy wynik 40:6 oznaczał, że na boisku pojawiać się zaczęli zmiennicy, którzy kolejny raz mieli okazję sprawdzić się w walce z najlepszymi. Falcons zdołali zdobyć jeszcze jedno przyłożenie, ale nie miało ono wpływu na obraz spotkania, które zakończyło się wynikiem 40:12.

Przed Panthers Wrocław jeszcze ostatni mecz w fazie zasadniczej. W niedzielę 2 czerwca zagrają na wyjeździe z Armią Poznań. Spotkanie to nie będzie jednak miało wpływu na układ końcowy tabeli. Z 7 wygranymi Pantery są pewne 1 miejsca w grupie południowej Ligi Futbolu Amerykańskiego i czekać będą na przeciwnika, z którym spotkanie o wielki finał rozegrają 16 czerwca we Wrocławiu.