Panthers Wrocław zagrają w Polish Bowl!

Półfinałowe spotkanie Ligi Futbolu Amerykańskiego okazało się meczem bez historii. Panthers Wrocław zdeklasowali na Stadionie Olimpijskim Seahawks Gdynia, wygrywając aż 52:6.

To był mecz, w którym Panthers Wrocław musieli udowodnić, że sezon zasadniczy bez porażki nie był przypadkiem. Zadanie to zaczęli wykonywać dosłownie od pierwszych minut. Najpierw w pole punktowe wbiegł Tony Dawson, a potem Adam Lary, przechwytując piłkę rzuconą przez rozgrywającego Seahawks Gdynia. Dzięki temu po 150 sekundach meczu gospodarze prowadzili już 14:0, a zszokowani obrotem sytuacji gości nie byli w stanie znaleźć odpowiedzi na coraz szybszą grę Panter.

Po raz kolejny w formacji ofensywnej brylował Tony Dawson. Bloki i torowanie ścieżki do biegu, jakie w półfinale zapewniała linia ofensywna pozwoliły mu na zdobycie jeszcze dwóch przyłożeń w drugiej kwarcie meczu. Seahawks w tej części gry odpowiedzieli punktami, ale po zatrzymanej próbie podwyższenia za da punkty, Pantery prowadziły do przerwy aż i spokojnie mogli szykować się do kontroli spotkania w drugiej części meczu. – Zagraliśmy świetnie jako drużyna. Widać, że z meczu na mecz rozumiem się coraz lepiej z linią ofensywną, a kolejne powroty zawodników po kontuzjach dodają nam skrzydeł. Naszym celem było narzucenie swoich warunków gry i udało się to wykonać w 100% – mówi Tony Dawson, rozgrywający Panthers Wrocław.

Po zmianie stron Panthers Wrocław nie zwolnili jednak tempa. Formacja obrony szalała wywołując kolejne błędy i straty. Kolejny świetny mecz zagrał Kamil Ruta, który odzyskał dwie piłki, na boisku wyróżniali się także Krzysztof Wis i Szymon Jarmołkowicz, który kilka razy przecinał podania rozgrywającego gości. Przechwyt, po którym punkty zdobył Deante Battle, na którego przeciwnicy nie mogli tego dnia znaleźć recepty, zanotował Daniel Piątkowski, ale punkty zostały anulowane z powodu przewinienia.

Formacja ataku nie pozostawała dłużna. W pole punktowe wbiegł Tony Dawson, ale i to przyłożenie zostało anulowane z powodu faulu Wiktora Zięby, którego to zmotywowało tak bardzo, że już w kolejnej akcji złapał w polu punktowym 40-jardowe podanie rzucone przez Dawsona, ten z kolei popisywał się kolejnymi skutecznymi rajdami, w efekcie zdobywając czwarte tego dnia przyłożenie. Przy wyniku 42:6 w połowie trzeciej kwarty sędziowie uruchomili mercy rule, a na boisku pojawili się zmiennicy. Atak poprowadził młody rozgrywający Mateusz Wojakiewicz, z którego rąk piłkę otrzymał Paweł Barul zdobywając kolejne przyłożenie dla Panter. Wcześniej celnym kopnięciem z blisko 40 jardów popisał się Paweł Gołacki. Pantery wygrały aż 52:6 i po ostatnim gwizdku sędziego mogli cieszyć się z awansu do Polish Bowl XIV.

Śmiało mogę powiedzieć, że dzisiaj zagrało wszystko. Drużyna zagrała najlepsze spotkanie w polskiej lidze w tym sezonie, a frekwencja na trybunach daje kolejne powody do zadowolenia. Teraz przed nami dwa tygodnie ciężkiej pracy, której celem jest odzyskanie Mistrzostwa Polski. Po raz trzeci zagramy o nie we Wrocławiu, dwa razy schodziliśmy z boiska pokonani. Zrobimy wszystko, by trzecie podejście okazało się szczęśliwe – mówi Jakub Głogowski, manager Panthers Wrocław.

Polish Bowl XIV rozegrany zostanie na Stadionie Olimpijskim 29 czerwca o 18:00. Przeciwnikami Panthers Wrocław będą Lowlanders Białystok, którzy w półfinale pokonali Tychy Falcons. Mecz będzie rewanżem za zeszłoroczny finał, w którym Pantery przegrały 1 punktem. Czy Wrocław odzyska Mistrzostwo Polski? O tym przekonamy się już za 2 tygodnie.