Zachowaj dystans, ale… bądź blisko – o komunikacji w czasie kryzysu

Zarządzanie komunikacją marketingową polega między innymi na planowaniu, organizowaniu, wdrażaniu działań komunikacyjnych. Na taką sytuację chyba jednak nikt nie był przygotowany…

Nie jest chyba możliwe dla nikogo przygotowanie się na coś takiego. Szczególnie, kiedy sytuacja zmieniała się z minuty na minutę i nawet organizacje pokroju UEFA i MKOL pomimo swoich deklaracji, że główne imprezy sportowe roku się odbędą i tak musiały się „poddać”. Śmiało można powiedzieć, że ważniejsze stały się reakcje i refleks niż przygotowania.

Panthers Wrocław, podobnie jak i każdy klub sportowy, musieli się całkowicie przeorganizować, stworzyć zupełnie nowy plan na najbliższy czas…

Można powiedzieć, że te plany cały czas powstają. Od budżetu, przez komunikację. Ciągle przygotowujemy się tak, aby być gotowi na najgorszy scenariusz, czyli odwołanie sezonu w tym roku, jak i na decyzję o powrocie na boiska w którymś z miesięcy roku. Jednocześnie trzeba pamiętać, że klub to też miejsca pracy i kluczem do uniknięcia redukcji etatów jest wykreowanie planów, które pozwolą na dalsze działania.

To ten czas, kiedy kluby, federacje, sponsorzy i inne podmioty budujące i tworzące sport powinny się zjednoczyć, wzajemnie wspierać?

Zdecydowanie tak. Nie można tu też nie wspomnieć o władzach miast i odpowiednich urzędach, które powinny wesprzeć kluby podobnie jak inne firmy, w końcu klub sportowy to też spółka czy inna forma działalności, która straciła możliwość dochodów jak np. hotele czy restauracje albo hale sportowe. Ciężko jest oczywiście oczekiwać, że sponsorzy nie zredukują w tej sytuacji budżetów, ale możliwe jest wykreowanie pomysłów nawet na poziomie ogólnopolskim, które pozwolą na utrzymanie pewnego % ekspozycji.

Co jest teraz najważniejszym celem klubów, skoro nie istnieje sportowa rywalizacja… Utrzymanie obecnego finansowania, jakiegokolwiek finansowania, utrzymanie kibiców? Coś innego?

Z budżetowego punktu widzenia utrzymanie finansowania, które pozwoli przetrwać. Przecież ta sytuacja musi się skończyć i wszyscy wrócimy na boiska. Kluby muszą jednak pamiętać, że ciągle trzeba pracować, bo jeśli odpuścić się na kwartał czy pół roku to może nie być do czego wracać. Podobnie jest z kibicami. Niektóre dyscypliny nie dokończyły sezonów i kibice nagle zostali bez rozgrywek. Inni, jak kibice futbolu czekali długie miesiące na sezon, którego nie ma. Nie można o nich zapomnieć i nawet w formie zdalnej/internetowej być blisko fanów.

W jaki sposób kluby mogą utrzymać swoich fanów, by ci – mimo braku boiskowej rywalizacji – cały czas czuli więź z drużyną, by o niej nie zapomnieli?

Musimy zdać sobie sprawę, że został nam tylko Internet. Taka jest obecna rzeczywistość. Teraz kluby przejdą test na to, kto zawsze prowadził aktywne działania w wielu kanałach, a CI, którzy tego nie robili znikną z radarów. My traktujemy to jako czas, w którym kibice mogą jeszcze lepiej poznać naszą drużynę, zawodników, bo normalnie nie ma na to czasu, trzeba promować mecze, relacjonować je, a teraz „zwolniło się” miejsce na większą ilość luzu, lifestyle i bliskości, która wbrew pozorom nie przeszkodzi w relacjach z kibicami, a może pomóc je zbudować.

Ta sama kwestia, ale dotycząca sponsorów – w jaki sposób sprawić, by sponsorzy – mając na uwadze własne problemy, mniejsze dochody – nie wycofali się ze wspierania klubu?

 

Przede wszystkim pokazać im aktywną postawę, pomysły i rozwiązania. My w Panthers dokładnie to zrobiliśmy. Pracujemy zdalnie, ale cały czas pracujemy kreując rozwiązania i pomysły. Mamy zajęcia i treningi online, prężnie działamy w kwestii marketingu online, dyskutujemy o planach, jednocześnie stale monitorując sytuację. Można powiedzieć, że gdyby epidemia skończyła się jutro, za tydzień bylibyśmy gotowi do gry. Jeśli sponsorzy wierzą w projekt, z którym są związani tak, jak nasi, pomogą w przetrwaniu. Oczywiście w tym miejscu muszę podziękować firmom Tarczyński S.A, Mitutoyo Polska, Amrest czy Tyskie, które nadal nas wspierają pomimo przeciwności.


Jeśli mimo wszystko nie można zastopować tego procesu w stu procentach, jak zminimalizować straty? W normalnej sytuacji firmowe logotypy są eksponowane na obiektach sportowych, ekranach monitorów czy telewizorów. Obecnie to nie funkcjonuje…

Wspomniałeś o ekranach monitorów. To dalej funkcjonuje. Możliwe też jest mocniejsze wejście w komunikację samych sponsorów. Promowane akcje jak #ZostańWDomu #TrenujWDomu i inne wymagają twarzy, tymi twarzami zawsze mogą być sportowcy. Do tego można zachęcać kibicami wspomnieniami, retransmisjami meczów, czy działaniami e-sportowymi. To jak rozwinięte są media społecznościowe daje praktycznie nieograniczoną liczbę pomysłów.


Można chyba powiedzieć, że swój czas mają osoby zajmujące się klubowymi mediami społecznościowymi. Muszą chyba zamieszczać jeszcze więcej treści niż dotychczas…

Nie wiem, czy kiedykolwiek nie mieliśmy swojego czasu. 😊 Zespół social media w naszym klubie zawsze jest kluczowy w komunikacji, ale fakt, teraz jesteśmy w jeszcze bliższej komunikacji, wspólnie kreujemy pomysły. W działania zaangażowaliśmy też innych pracowników klubu, czy trenerów. Działamy jak drużyna, bo mamy wspólny cel.

Ograniczenia tworzą kreatywność… Jakie nowe inicjatywy może podjąć klub, by te dotarły do jak największego grona odbiorców? Istnieją takie metody, kampanie, z których dotychczas nie korzystano w ogóle lub korzystano rzadko, a które w obecnej sytuacji mogą zyskać na popularności?

Kilka z nich wymieniłem już wcześniej: bliższe przedstawianie graczy, rozmowy o sporcie, retransmisje spotkań, zabawne popularne w sieci challenge. Pomysłów jest wiele i wystarczy rozejrzeć się po sieci, by się zainspirować.

Jaką rolę może odegrać dzisiaj esport? To w zasadzie jedyny sposób odzwierciedlający, czy też symulujący, rywalizację na boiskach, parkietach, arenach.

Pojawiają się już żarty, że rok temu wszyscy śmiali się, że e-sport to nie sport, a dzisiaj to jedyny sport. To jest trochę prawdziwe i widzą to nawet najwięksi. PZPN gra mecz Polska-Finlandia w FIFA, F1 organizuje wirtualne GP, my w futbolu amerykańskim nie mamy takiej możliwości gry w nasz sport, bo NFL Madden nie jest tak popularny, ale to wcale nie zmienia tego, że już niedługo zobaczymy na ekranach LFA w wersji e-sportowej, o czym opowiemy wkrótce.

Kiedy już świat wyjdzie zwycięsko z pojedynku z koronawirusem – bo taki wariant zakładamy – stęsknieni kibice zjawią się na stadionach w liczniejszym gronie?

Na pewno na początku będą pewne obawy, coś jak kina w Chinach, które po otwarciu świeciły pustkami, ale na pewno pierwsze spotkania po pełnym zniknięciu wirusa będą bardzo gorące. Ludzie pragną nie tylko sportu, ale ogólnie całego czasu spędzonego ze znajomymi na imprezach.

Wpłynie na to praca wykonana teraz, w czasie kryzysu, czy zwykła ludzka tęsknota za sportem?

Na pewno tak. CI, którzy pokażą kibicom, że cały czas są blisko na pewno mogą liczyć na ich wsparcie.

Myślisz, że przetrwają jedynie te kluby, które odnajdą się w nowej rzeczywistości?

Tu mogę wrócić do tego, co powiedziałem na początku. Klub to firma. Firma bez odpowiedniego planu upada, z klubem nie będzie inaczej.

Przejdźmy jeszcze na Wasze podwórko. Co z kontraktami, umowami, stypendiami zawodników Panthers? Przed szereg w piłkarskiej ekstraklasie wyszedł Śląsk Wrocław, który jako pierwszy – w porozumieniu z samymi zainteresowanymi – zamroził znaczną część wynagrodzeń piłkarzy.

Większość trenerów amerykańskich wróciła już do USA. Ci, którzy zostali – Deante Battle i Demetrius Eaton mogą liczyć na wynagrodzenia. Polscy zawodnicy to oczywiście wciąż amatorzy. Zostały jednak zawieszone wypłaty stypendium, które gracze otrzymują za treningi i mecze. W obecnej sytuacji z wiadomych względów tych zadań nie mogą wykonywać, ale jest to jak dobrze ująłeś zamrożenie, nie anulowanie.

Jest możliwe, żeby ten sezon odbył się na przykład jesienią?

Liczymy na to. Jeśli sytuacja pozwoli, chcemy w jakiejś formie wrócić na boisko.

Podobno praca w offseasonie jest trudniejsza niż w trakcie sezonu. Trwający okres można tak potraktować? Porównać właśnie z offseasonem?

Zgadza się, w Panthers uważamy, że praca w sezonie jest łatwiejsza, o czym opowiadaliśmy z Michałem Latosiem chociażby na europejskiej konferencji dotyczącej futbolu w Niemczech. Praca w sezonie jest powtarzalna i kręci się wokół meczów, natomiast poza sezonem komunikację trzeba kreować. Można więc śmiało powiedzieć, że mamy bardzo intensywny i trochę wydłużony offseason.