Jakub Samel: zaproszenie do NFL to wynik ciężkiej pracy [WYWIAD]

9 miesięcy temu | 27.08.2023, 09:00
Jakub Samel: zaproszenie do NFL to wynik ciężkiej pracy [WYWIAD]

Dyrektor sportowy Panthers Wrocław Jakub Samel – jako pierwszy polski trener w historii – wziął udział w przygotowaniach do sezonu zespołu NFL. Jak udało mu się nawiązać współpracę z Cleveland Browns? Co najbardziej zaskoczyło go na miejscu? I jakie korzyści dał mu pobyt w Stanach Zjednoczonych?

Filip Skalski: W jaki sposób udało Ci się otrzymać zaproszenie od zespołu z NFL?


Jakub Samel: To wynik ciężkiej pracy i wytrwałości, od ponad sześciu lat starałem się dostać na taki staż. Przez ten czas wysłałem wiele listów, mnóstwo maili oraz budowałem sieć kontaktów. Tu trzeba mieć odpowiednie osiągnięcia oraz rekomendacje, a te zdobyłem m.in. dzięki Gary’emu Kubiakowi – byłemu trenerowi głównemu Denver Broncos. Wysyłając zgłoszenie na początku tego roku, otrzymałem wiadomość zwrotną od Cleveland Browns i trenera głównego Kevina Stefanskiego, który zaproponował mi wzięcie udziału w przygotowaniach do sezonu jego drużyny.

W jaki sposób przywitano Cię w Cleveland?

Bardzo ciepło. Wszyscy w organizacji od początku byli bardzo otwarci i cieszyli się z mojego przyjazdu. Nikt – od obsługi, przez osoby odpowiedzialne za logistykę, kończąc na sztabie szkoleniowym i zawodnikach, nie miał oporów, aby rozmawiać ze mną i dzielić się swoim doświadczeniem.

Jak zareagowały gwiazdy NFL na informację, że szkoleniowiec z Polski będzie obecny na ich treningach?


Trener Stefanski przedstawił mnie drużynie na spotkaniu zaraz po tym jak przyleciałem na miejsce. Gracze i sztab Browns bardzo ucieszyli się z mojej obecności, dostałem od nich nawet brawa. Byli pod wrażeniem tego, że przybyłem aż z Polski po 18-godzinnym locie po to, aby ich obserwować i się od nich uczyć. Docenili to, że tam jestem i chcę pogłębiać swoją wiedzę.

A więc Cleveland Browns – zespół z NFL – zdaje sobie sprawę z istnienia Panthers Wrocław?

Tak jest. Starałem się na miejscu promować naszą drużynę oraz rozgrywki European League of Football. Pokazałem im nasz wspaniały Stadion Olimpijski, który bardzo przypadł im do gustu. Będąc w Cleveland oglądałem również na żywo spotkania Panthers Wrocław z Vienna Vikings oraz Berlin Thunder i niektórzy trenerzy śledzili je razem ze mną. Szkoleniowcy Browns nie byli zaskoczeni faktem, że w Europie gra się w futbol amerykański, ale za to bardzo pozytywnie zdziwił ich poziom naszej organizacji, nasze warunki do gry oraz to, jak wyglądają nasze mecze.

Co najbardziej zdziwiło Cię na miejscu?


Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie logistyka – wszystko było rozplanowane tak, aby zawodnicy i trenerzy nie musieli się o nic martwić. Wszystko zawsze było gotowe a w razie jakichkolwiek, choćby najmniejszych problemów, na miejscu był obecny cały sztab osób, które zajmowały się obsługą i pomocą.

Druga sprawa to wielki profesjonalizm zawodników i sztabu szkoleniowego. Rozgrywaliśmy mecz z Washington Commanders, w którym zawodnicy pierwszego składu mieli do rozegrania zaledwie kilkanaście zagrywek. Pomimo tego, zawodnicy przygotowywali się do tego spotkania, tak jakby to był najważniejszy mecz sezonu. Znali wszystkie zagrywki i ustawienia przeciwnika oraz dokonywali głębokiego skautingu graczy, przeciwko którym będą grali. Pokazali mi to, jak bardzo profesjonalnie podchodzą nawet do sparingu, w którym pierwszy skład miał być na boisku tak naprawdę tylko przez chwilę.

Wziąłeś udział w dwóch meczach przedsezonowych – domowym z Washington Commanders oraz wyjazdowym z Philadelphia Eagles. Co robiłeś w ich trakcie?

Moim głównym zadaniem była obserwacja pracy sztabu szkoleniowego oraz współpraca z trenerami linii ofensywnej – Billem Callahanem, Scottem Petersem i Jonathanem Decosterem. To właśnie z nimi byłem na wszystkich spotkaniach sztabu ofensywnego oraz linii ofensywnej. Poza tym miałem jednak wolną rękę co do tego, czym się zajmuję, dlatego uczestniczyłem także m.in. w spotkaniach special teams oraz całego sztabu skautingowego i szkoleniowego.

Jak wyglądają przygotowania do meczów w wydaniu NFL?

Wszystko wygląda zupełnie inaczej niż u nas, zaczynając choćby od liczby osób, która podróżuje na mecz. Na spotkanie w Philadelphii samolotem leciało w sumie 170 osób. Cała kontrola odbywała się w klubie – w przeciwieństwie do normalnych lotów. Następnie osiem autobusów wraz z eskortą policji wiozło nas prosto na płytę lotniska, tuż obok samolotu. W Philadelphii wysiadaliśmy tak samo – prosto do autobusów, gdzie wszyscy od razu dostawali koperty z kluczami do swoich pokoi. Gdy dotarliśmy na miejsce, wszystko było już gotowe.

Co powiesz o poziomie zawodników NFL, obserwując ich grę z bliska?

Kombinacja gabarytów, szybkości i siły tych graczy jest po prostu niesamowita. Szczególnie widać to na linii. W czasie wspólnych treningów z Philadelphia Eagles miałem okazję oglądać ich linię defensywną, a ta jest uznawana za jedną z najlepszych w lidze. To były naprawdę fascynujące pojedynki. Zawodnicy przechodzą ogromną selekcję, aby dostać się do NFL. To najlepsi z najlepszych atletów w całych Stanach Zjednoczonych, a może nawet na świecie, którzy mimo ogromnych rozmiarów poruszają się po boisku z wielką gracją i zwinnością.

A gdybyś miał wymienić nieoczywiste ciekawostki związane z NFL?

Podczas meczów nie można mieć ze sobą żadnej elektroniki na linii bocznej – ani telefonu, ani smartwatcha. W razie złamania tego zakazu, kara to aż 25 tysięcy dolarów, dlatego zdecydowanie wolałem zostawić swój smartfon w szatni.

Jeśli chodzi o udogodnienia dla zawodników, w budynku klubowym jest nawet miejsce dla barbera, który przyjeżdża danego dnia do klubu i wówczas każdy może skorzystać z jego usług.

Będąc w Philadelphii korzystaliśmy z szatni gości, gdzie jeden z trenerów pokazał mi w gabinecie fizjoterapii ścianę pełną autografów zawodników, trenerów i działaczy, którzy rozgrywali mecze w Philadelphii. Był tam m.in. podpis właściciela Dallas Cowboys – Jerry’ego Jonesa czy też słynnego skrzydłowego – Randy’ego Mossa

Co dał Ci pobyt w USA?

Przede wszystkim ogromną ilość doświadczenia i wiedzy na temat tego, jak trenują i przygotowują się do gry zawodnicy światowej klasy. Widziałem, z jaką powagą podchodzą do swoich zadań i jak są skoncentrowani na tym, aby być najlepsi w swoim fachu. Wiem teraz również, jak cały sztab szkoleniowy wokół nich jest skupiony na tym, aby każdego z tych zawodników maksymalnie wspierać.

Czy nawiązanie współpracy z Cleveland Browns otwiera przed Tobą jakieś możliwości na przyszłość?

Zdecydowanie. Będąc na miejscu, udało mi się zbudować zupełnie nową sieć kontaktów. Amerykańscy szkoleniowcy byli pod bardzo pozytywnym wrażeniem mojej pracy. Dzięki temu udało mi się zyskać kolejnych futbolowych przyjaciół, z których wiedzy i pomocy w przyszłości z pewnością skorzystamy.
Udostępnij